czwartek, 18 kwietnia 2013

PIERDOLNIK #1

O MATKO CO SIE ZE MNO DZIEJE JACIENIEMOGIE O MAMUNIU JENYJENYJENY!!!111!12#13#453211

Moja głowa od poniedziałku.
Od poniedziałku zachowuję się jak Drama Llama na specjalnej dawce hormonów zwiększających szeroko pojętą aktywność organizmu, przez co przepraszam wszystkich znajdujących się w moim najbliższym otoczeniu za to, że byli tego świadkami. To jest tak, jak ze zjedzeniem zbyt dużej ilości słodyczy, które najpierw dają gwałtowne +gimbazylion do energii, po czym wrzucają brutalnie do otchłani beznadziejności, pozostawiają taką wyzutą z wszelkich żądz i jeszcze skaczą po sobie, jak po takim materacyku z gąbki. Podskakuję po zapiaskowanym chodniku, robiąc swoje 'omgomgomg', po czym siadam pod ścianą na hali na Kasprowicza i wyję: 'COOO JEST ZE MNO NIETAAAAAK'.
 A to wszystko przez to, że czuję miętę. Po raz pierwszy od... no właśnie. Od dawna. Zaglądnąwszy wstecz, dochodzę do wniosku, że takiej mięty nie czułam od co najmniej trzech lat, kiedy pod koniec pierwszej klasy liceum na mojej drodze stanął pewien młody mężczyzna w niebieskiej koszuli. Bo potem to już nie była miętka, tylko PRAWILNE ÓCZÓCIA.
I na serio, zastanawiam się, co się ze mną dzieje, bo myślałam, że jestem już na to za stara i że za dużo przeżyłam w ciągu tego ostatniego roku i że generalnie to już nie dla mnie. A tu takie coś. Nie będę ukrywać, że bardzo mnie to cieszy, bo to oznacza, że jeszcze nie wszystko dla mnie stracone i mój niejako spaczony mózg jeszcze nie każde mi odczuwać wstrętu do chłopcuf.
Ciężko jest w ogóle próbować analizować powód mojego zauroczenia, bo generalnie każdy chyba wie, że ono się bierze skądś, ale nie należy rozkładać jego genezy na czynniki pierwsze, tylko patrzeć na całokształt. W poniedziałek rano, w okolicach godziny 8:15 usiadłam w audytorium na wykładzie z Fonetyki, spojrzałam  w lewo, pomyślałam chwilę o małpie grającej na talerzach, po czym wyrwałam kawałek karteczki i naskrobałam na niej coś takiego: 'I'd like to fuck this guy on the left'. A potem podałam go Ojce.
Srsly, brain? SRSLY?
Wiem, co większość z Was sobie teraz myśli. I pewnie jeszcze macie teraz taki sam wyraz twarzy, jak Ojka po przeczytaniu owego komunikatu. A to było jeszcze zanim spojrzała na lewo. Dwie rzeczy wiadome są na pewno - jest to młody mężczyzna studiujący ze mną. Bardziej szczegółowo: siada po drugiej stronie audytorium (co dla wtajemniczonych studentów IFA może być cenną wskazówką) i był w poniedziałek rano na wykładzie. Ale to akurat nie jest żadna podpowiedź, bo ten wykład jest obligatoryjny i cośtam, więc trzeba na niego chodzić. Młody mężczyzno - nie sądzę, abyś to czytał, więc w sumie to tak bardzo się nie przejmuję swoim emocjonalnym ekshibicjonizmem, ale jeśli nawet trafisz kiedyś na tego posta i domyślisz się, że jest on o Tobie, mam dla Ciebie jedną wiadomość: lulz.
I co jeszcze?
Resovia przegrała i w sobotę ostatni mecz. Żołądek podchodzi mi do gardła na samą myśl, że będę wtedy w pracy. Fuck.
Mam taką sytuację od pewnego czasu, którą chciałabym się podzielić. Stałam się obiektem zainteresowania pewnego bardzo nieśmiałego człowieka, którego wstydliwość miesza się z lekką natarczywością. To niecodzienne połączenie, bo zwykle natarczywość idzie w parze z pewnością siebie, a tu jest zupełnie odwrotnie. W z tej okazji doszłam do pewnej konkluzji:
Panowie, jeśli chcecie umówić się z dziewczyną, to zróbcie to, albo chociaż spróbujcie. By  your-fucking-selves. Nie wysługujcie się kolegami, bo to dziwnie wygląda, serio. I zaproście w jakieś fajne miejsce. Nie musi być drogo i ekskluzywnie. Ma być fajnie. I nie myślcie sobie, że jeśli dziewczyna z Wami gada, to już znaczy, że pobiegnie wszędzie, gdzie tylko wskażecie. Trzeba się trochę za dziewczyną nachodzić. Bo dziewczyna jest tego warta. No dobra, nie zawsze, ale w większości przypadków - jest. No chyba, że od początku daje sygnały, że raczej nic z tego nie będzie.
Ale należy też umieć je wyłapać, dlatego oto kilka cennych rad:
Jak wyczuć, że dziewczyna jest chętna by Paulina Cichy:

  • na sms'a odpisuje z innego numeru - to znaczy mniej więcej tyle, że nie ma już środków na swoim telefonie, bo przewaliła je na konto premium na kinomaniaku i na odpisywanie Tobie, ale koniecznie chce odpisać i tym razem, więc podkrada telefon mamie. Hint: zapisz sobie ten numer jako jej drugi, przyda się jeszcze. 
  • podsuwa pomysły co do spotkania. Ha, no właśnie. Myślisz, że to Ty jesteś taki pomysłowy? NIE. Dziewczyna, aby zasugerować chłopakowi randkę, potrafi zagaić o filmie (bo zazwyczaj ląduje się w kinie) z kompletnie dupy strony. Kiedy chciałam, aby mój były chłopak zabrał mnie do kina na Muppety, byłam w stanie pierniczyć o wspaniałości Jima Hensona przez trzy wiadomości. Nie, żeby to była przesada, Jim Henson naprawdę był zajebisty. Hint: MYŚL, CZŁOWIEKU. 
  • wrzuca na walla piosenkę jednego z Twoich ulubionych wykonawców (for definetly no particular reason). Nie wszystkie dziewczyny są facebookowymi stalkerkami, ale te które nimi jednak są (czytaj: ja), bardzo często zaglądają w polubione strony i fanpejdże swojego aktualnego obiektu westchnień, po czym wyszukują jego ulubionej muzyki. W jakim celu? Ano w takim, byś Ty miał pretekst do zagadania. I nie musi być to w żaden sposób zakłamane i pozerskie, bo częściej jednak wybiera się coś ze wspólnych zainteresowań, żeby faktycznie było o czym rozmawiać. Hint: zagadaj.
  • patrzy się na Ciebie. TAK, TAKIE TO PROSTE. Chłopaku, jeżeli dziewczyna się na Ciebie patrzy i nie jest to wzrok pełen obrzydzenia, to znaczy, że może być Tobą zainteresowana. Hint: uśmiechnij się, czy coś. Pruba nie szczelba. 
Jeśli dziewczyna nie odzywa się jako pierwsza, to nie znaczy, że ma Cię w nosie. Jeśli spełnia powyższe kryteria, to najprawdopodobniej jest jej głupio i nie chce wyjść na nachalną idiotkę. Więc po prostu zagadaj, a potem już sama się ośmieli.
I to by było na tyle. Buziaczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz